Zerwaliśmy się z łóżka wcześniej, bo z tym wietnamskim czasem nigdy nie wiadomo jak jest, czy autobus przyjedzie za wcześnie czy może opóźniony? Szybki spacerek na miejsce odjazdu i czekamy. Przyjechały 3 autobusy i nikt nami się nie interesuje. O ho, pomyśleliśmy not to nasze przeczucia się sprawdziły, że coś pójdzie nie tak z tym Open Ticket'em.
W wietnamie nie można zostawiać spraw samym sobie, a tym bardziej osobom które mówią "yes, yes" i "OK, OK". Postanowiliśmy dowiedzieć się, który bus jest nasz, bo nie zjawił się po nas przewodnik. Wcale się nie zdziwiliśmy, że pani recepcjonistka, która wcześniej zapewniała nas, że wszystko jest "OK" i "come tomorrow", nic nie wie o załatwianiu przejazdów z wyspy i oczywiście nie potwierdziła dla nas kursu powrotnego do Hanoi. Zrobiło się zamieszanie. Nie obyło się bez telefonów do Hanoi i obrażonej miny recepcjonistki. Na szczęście rzutem na taśmę udało nam się dotrzeć na właściwą łódkę :)
Jak na złość, odpływając z Cat Ba Island żegnała nas piękna pogoda z pełnym słońcem, a tak jej pragnęliśmy przez ostatnie 2 dni. Nic to, udało nam się na szczęście wydostać z wyspy, to już był sukcesior tego dnia, a samopoczucie poprawiliśmy opalankiem na pokładzie łajby. No i znowu nuda kaczki i kury, droga na ostrołękę tylko w odwrotnej kolejności :) Nie obyło się bez strat, skleroza nie boli. Nasz najbliższy przyjaciel - GPS wybrał żywot marynarza i został na pokładzie i zalicza dzień świstaka codziennie zapisując tą samą trasę. Szkoda tylko, że kapitan nie miał kompa na pokładzie, bo mógłby mu się przydać :)
Po powrocie do Hanoi czuliśmy się prawie, jak u siebie. Znaleźliśmy szybko tani hotel z wygodami :) Kawa i ciasteczko zdecydowanie podniosły morale. Pozostało nam tylko kupić bilet do Hue - naszego następnego celu. To jednak nie koniec naszego pobytu w Hanoi. Ciąg dalszy jutro :)
Rada dnia:
Pisaliśmy już, żeby wszystko potwierdzać na piśmie? No to napiszemy jeszcze raz! Jak nie masz w Wietnamie potwierdzenia, że jutrzejszy dzień ma się zacząć, to pewnie się nie zacznie :) ;)
Przykładowe ceny:
Tańszy hotel (wcale nie gorszy) 12$
puszka Coli w sklepie 5 500 vnd (na ulicy dla turystów ta sama puszka potrafi kosztować 20 000 vnd)
Tradycyjne Hanoiskie (Wietnamskie?) księżycowe ciastka 25 000 - 35 000 vnd w zależności od wielkości
7 000 vnd ~ 1 pln (polski złoty :)
przelicznik dolara sprawdźcie sobie sami :) ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz